• Wpisów:22
  • Średnio co: 108 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 20:28
  • Licznik odwiedzin:4 264 / 2496 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Po raz kolejny starałam się zacząć wszystko od nowa.
Zakopać dręczące mnie wspomnienia.
Nie udało się. One są o wiele sprytniejsze niż przypuszczałam.
Schowały się w najgłębszych zakamarkach mojego serca i powracają z podwojoną siłą, ukazując bolesne obrazy.
 

 



(..) Pokochała Go. Przystojny, wysoki brunet o niebieskich oczach. Uwielbiał sport, zachody słońca i deszczowe dni. Na samą myśl o Nim pojawiał się szeroki uśmiech na jej smutnej twarzy. Miał nigdy Jej nie skrzywdzić, zawsze być tuż obok Niej.
Był prawie idealny. Miał tylko jedną wadę, - nie istniał.
 

 
Rap jest jednak zły, tak jak to twierdzi większość społeczeństwa, bo skubany uzależnia jak narkotyk, ale jak się nie jarać czymś takim? ♥
 

 
Biegła na oślep ze związanymi rękami, biegła przez życie zatrzymując się tylko na krótkie chwile, po to, by przeżyć piękne momenty, by zachować je w sercu, nagromadzić niczym zapas energii potrzebny jej do dalszego biegu. Nieraz potykała się, zdzierała sobie ręce i kolana, tylko po to, by później wstać z nową siłą, z nowym doświadczeniem. Biegła, by zdążyć przeżyć życie tak jak chciała.
  • awatar affectivee: świetny wpis<3 :D + wpadnij do mnie jezeli masz ochotę ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Siedząc dziś na ławce w parku, myślała o swoim życiu. Zobaczyła, że na ławce obok siedzi jakaś staruszka i wtedy doszło do niej, że i ją to czeka. Za kilkadziesiąt lat, wszystkie życiowe porażki, złamane serca nie będą już ważne. To wszystko gdzieś przepadnie. Niespełnione marzenia, niewykorzystane szansy. Nie dostanie już drugiej szansy na życie. Wstała, uśmiechnęła się sama do siebie i postanowiła zmienić swoje życie. Nie wiedziała, czy jej to wyjdzie, lecz wiedziała, że musi spróbować.
 

 

Zdaję sobie sprawę, że nic nie trwa wiecznie. Że kiedyś nasze uczucie wyblaknie jak stara fotografia, a każde z nas odda swoje serce w depozyt komuś innemu. Wiem, że kiedyś te wszystkie motyle, które beztrosko latają w okolicach mojego żołądka, zwyczajnie odlecą. Doskonale wiem, że w końcu to wszystko wygaśnie, jak płomyk zapachowej świeczki, ale to nieistotne. Ważne jest tu i teraz. Nie ważne jest to, że kiedyś będziemy sobą gardzili, że kiedyś znienawidzimy się z miłości. Ważne, jest to, że teraz jedno skoczyłoby dla drugiego z dachu, najwyższego wieżowca w mieście .
 

 

Życie to hazard, dzisiaj masz wszystko, jutro nie masz nic. Dzisiaj kochasz to życie, jutro nie chce Ci się żyć .
 

 


Tak trudno jest zapomnieć, wymazać z pamięci te wszystkie chwile, które dawały Ci tyle szczęścia. Te codzienne poranki z uśmiechem na twarzy, radosne spojrzenia. Miałaś te swoje malutkie "szczęście", które dawało Ci powody do życia. Było z Tobą na dobre i na złe do czasu kiedy jednak te "Twoje szczęście" zmieniło zdanie i zostawiło Cię z nieprzespanymi nocami, oczami zapuchniętami od płaczu i z spojrzeniem w którym nie było już radości lecz smutek. Nie zostało Ci nic prócz życia w tej nadziei, że czas jeszcze na Was postawi.
 

 
"PDG rojber za oknem noc pół się kłania
Za nami pół Poznania drugie pól szuka haka na nas
Ja łapie balans z kredensu woła Jack Daniels
A cały świat wita mój środkowy palec."
 

 

"Umiesz sobie przypomnieć, kiedy wszystko się zaczęło. A zaczęło się wcześniej niż Ci się wydaje o wiele wcześniej. Wtedy zaczynasz rozumieć, ze nic się nie dzieje dwa razy. Już nigdy nie poczujesz się tak samo, nigdy nie wzniesiesz się trzy metry nad niebo.♥"
  • awatar Gość: POLECAM http://inspire-nathaylia-blog.blogspot.com/ blog o inspiracjach,DIY, nowościach, ciekawostkach, książkach, filmach, zdjęciach, modzie, urodzie, o mnie wpadnij i zostaw ślad po sobie ;)
  • awatar Revolution ♥: Słodkie <3
  • awatar Porcelain Butterfly.: Świetne!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nigdy nie wiedziałam, że jestem w stanie pokochać kogoś tak mocno, że bez niego nie będę potrafiła odnaleźć sensu życia. Nigdy tego nie chciałam, broniłam się rękami i nogami, ale to wszystko na marne. Pewnego dnia pojawiłeś się w moim życiu, a od tamtej pory bywałeś już tylko częściej i częściej, a ja wraz z tym wszystkim stawałam się słabsza, bo poświęcałam dla ciebie wszystko, a świadomość, że pewnego dnia cię stracę, zabijała mnie od środka. A może już straciłam?
 

 

Chciałabym, żeby ktoś wiedział o mnie wszystko. Znał mnie od palców stóp, po czubek głowy. By wiedział po czym mam daną bliznę, albo znamię. Gdzie mam pieprzyk. Gdzie łaskotki. Chciałabym by wiedział, jaka część ciała się krępuję, albo która jest moim największym kompleksem. Chciałabym żeby taki ktoś wiedział, gdzie miałam złamanie, zwichnięcie, czy coś. Albo gdzie chciałabym tatuaż mieć. Chciałabym by wiedział co sprawia mi przyjemność. Co lubię jeść, pić. Jakie jest moje ulubione ciasto, jaka potrawa, jak zupa, jaki kocham smak lodów. Jakie lubię przyprawy, ile łyżek cukru. Z ilu łyżeczek robię sobie kawę. Czy piję ja z mlekiem, bądź bez. Chciałabym by wiedział co uważam na temat świata, Boga, zmarłych. Jakie mam poglądy, jaką lubię słuchać muzykę. Chciałabym by prze usłyszenie mojego głosu, bądź zobaczenie wyrazu oczu mógł określić w jakim jestem nastroju. By wiedział czego potrzebuję w danej chwili. Chciałabym by był kiedy będzie potrzebny, bym ja była mu potrzebna. Chciałbym, żeby potrafił mnie rozśmieszyć, pocieszyć. A przede wszystkim chciałabym, żeby pokochał mnie taką jaką jestem. By pokochał mnie z moimi dziwactwami.
 

 
Kochanie,
rzecz w tym, że my nie mogliśmy być razem szczęśliwi. Gdybyśmy mogli, pewnie byśmy byli, ale nasze wewnętrzne demony, obawy i ten niewidzialny emocjonalny bagaż, co to każdy dźwiga w ręku nie pozwalały,żeby nam się ułożyło. Tak musiało być, że tak krążyliśmy, krążyliśmy obok siebie, ale zawsze koniec końców któreś z nas to spieprzyło. Też mi się to nie podoba. Nie podoba to nawet mało powiedziane. Też się z tym nie zgadzam. Nic mnie bardziej nie dołuje. Nic nie sprawia mi większej przykrości. Gdyby miało się udać, już by się udało. Nadzieja to straszna suka. Gdy mi się śnisz, wszystko psujesz. A gdy do mnie napisałeś,to sama nie wiem. Powinnam się cieszyć,ale się nie cieszę, bo nie umiem o Tobie zapomnieć nawet jak nie mamy kontaktu, a co dopiero jak sobie gadamy. A z drugiej strony nie mogę się doczekać, żeby Cię zobaczyć. Może trzeba wierzyć w naszego scenarzystę? Może ta historia będzie jeszcze bardziej skomplikowana? Mam nadzieję, że jesteś szczęśliwy. Pewnie Ty tak tego nie przeżywasz. Pewnie Ty nie myślisz o mnie rano i przed zaśnięciem. Pewnie Tobie przed oczami nie staje każde nasze spotkanie. Choć nie wiem co Ty czujesz i czemu do jasnej cholery zawsze w końcu się nie odezwiesz. Lepiej chyba by było, gdybym sobie odpuściła. I poszła dalej.To chyba od początku miało małe szanse.Trudno.
  • awatar Palegirl ▲: Świetne to <3 Zapraszam do mnie ;* Komentuj a odwdzięczę się tym samym <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
“Pytasz w co wierze? W te litery na papierze. To wszystko co mam i czego mi nikt nie odbierze. Wierze w rap i te parę lat układane tak jak dyktuje serce, a nie jak dyktuje świat.-Buka.”
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Kiedyś, za parę lat, chciałabym mieszkać sama. Mieć pianino, kota ze schroniska, widok z okna na ulicę i masę książek. Na parapecie w kuchni radio, doniczkę z miniaturowym bukszpanem, bazylią i miętą. W sypialni jednoosobowe łóżko z białą pościelą i kaktusami w oknie. Błękitno-białe ściany, a na nich kilka obrazów i czarno-białych zdjęć. W salonie niewyposażonym w telewizor mieć kanapę, wygodny fotel i stolik do kawy, na którym zawsze leżałaby sterta książek. Chciałabym zajmować się czymś, co naprawdę by mnie interesowało. Po prostu być samodzielną, nie martwić się o jutro. Później chciałabym spotkać miłość. Niekoniecznie na całe życie, po prostu miłość, aby mieć kogoś bliskiego mojemu sercu. Chociaż na chwilę. Chciałabym mieć kogoś, do kogo będę mogła pisać listy. Kogoś, z kim będę leżeć na dachu wieżowca i nazywać gwiazdy. Kogoś, komu nie będzie przeszkadzał mój ciężki charakter. Kogoś, kto będzie mnie akceptował taką, jaką jestem.
 

 
Może o to właśnie chodzi w życiu. Żeby ktoś przy Tobie był, na dobre i na złe. Zawsze. Kiedy ciemno, źle, gdy świeczka się nie pali. Pomimo, mimo i wbrew, nawet gdy wydaje nam się, że nikogo nie potrzebujemy, bo jesteśmy tak samowystarczalni. Nie prawda. Ludzie potrzebują innych ludzi. W pojedynkę nie mogą istnieć...
  • awatar ♥ eMka ♥: Zapraszam do mnie wielka wyprzedaż ; ciuchy , buty , telefony . Moze akurat wpadnie Ci coś na prawdę tanio :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Weronika wracała do domu z kina. W słuchawkach leciał jej ulubiony kawałek" nie ma Cię gdy moje życie spada w dół i nie ma Cię gdy wszystko łamie się w pół..." nagle ktoś ją zaczepił.
- Wera słuchaj mam genialny plan! Robimy ognisko na zakończenie wakacji! Zaprosze mase ludzi z naszej szkoły i wogóle będzie fajnie! Słyszysz! Nie patrz tak na mnie. Mamy się bawić i cieszyć życiem bo jesteśmy młode! Zrozumiano!- Karolina pomachałą przed oczami przyjaciółce.- Zaszalejemy i koniec kropka! Nie pozwole Ci się zamartwiać jakimś tam paszczurem! No to jak idziesz?!- zapytała
- Nie! I naprawdę nie mam ochoty na takie głupoty.
-Dobrze w takim razie za chwilke zadzwonię do pana paszczura i mu wszystko opowiem . Nie raczej mu wygarne ,że jest skończonym idiotą ,bo sprawił ,że moja najlepsza przyjaciółka zmieniła się, niestety nie na lepsze.
-Okey. Proszę bardzo mam iść? Pójde ale to jest ostatnia taka impreza , na nic więcej mnie nie namówisz!
- No tak skoro możliwe ,że się przeprowadzisz to masz racje będzie to ostatnia nasza wspólna impreza.- odpowiedziała z wściekłością
-Karola proszę Cię nie wracajmy znów do tej rozmowy. Wiesz przecież ,że to nie ode mnie zależy.
- Dobra rozumiem . Koniec tematu. Widzimy się jutro o 17 kolo starej kamienicy. Ognisko będzie tam niżej za jeziorem ale to poczekam na Ciebie ,bo raczej sama tam nie dotrzesz.Pa- pożegnała się i odeszła.
Weronika została sama na chodniku . Spojrzała na telefon. Mama dzwoniła do niej kilka razy. Szybkiem krokiem pomaszerowała do domu.
- Cześć. Sorki ,że tak długo ale zagadałam się z Karoliną.
- No nareszcie gdzieś ty była? -zapytała mama
- W kinie a potem pogadałam z Karolą no i jestem. Coś się stało.- wyjrzała przez okno na podjezdzie stała taksówka.
- Skarbie wiem ,że jest póżno ale musze jeszcze dziś wyjechać do Poznania w sprawie tego mieszkania . Rano mam spotkanie i nie mogę się spóznić. Kacperek jest u cioci w poniedziałek wieczorem przyprowadzi go Kaja więc bądz w domu. Wróce prawdopodobnie we wtorek w nocy . Mam nadzieje ,że sobie poradzisz?- mama kszątała się poszukując swojej torebki.
-No jasne. Nie martw się o mnie dam sobie świetnie rade. Zaproszę Karolke pooglądamy jakieś filmy.
- Dobrze, to ja jadę będę dzwonić. W lodówce masz wszystko co trzeba . Pamiętaj ,żeeby dobrze zamknąć drzwi!- mówiąc to zabrała walizki, pożegnała się i w pośpiechu wyszła na zewnątrz.
Dziewczyna zamkneła drzwi. Czuła ,że musi się położyć i spać do południa. Zjadła kolacje, wykąpała się a potem położyła przykrywając ciepłym kocem. Godziny mijały a ona nie mogła zasnąć. W jej wspomnienia wdzierały się urywki z momentów , w których byłą bardzo szczęśliwa. Wszystko kręciło się wokó jednego faceta. Kuba. CHłopak, który sprawiał ,że na jej twarzy zawsze gościł uśmiech. Dokładnie pamiętała ich pierwszy spacer . Każdy moment i każde słowo. Dobrze pamiętała jak oboje się siebie wstydzili. Ale to właśnie w tamtej chwili zrozumiała ,że daje on jej tyle szczęścia mimo ,że wcale dobrze się nie znali. Wracała szczęśliwa do domu i nic nie było wstanie tego przerwać. Wieczorem pisałi ze sobą obiecała mu,że nauczy Go robić wyśmienite naleśniki. Dni mijały a oni uwielbiali ze sobą gadać . W nocy pisali do 3 a jeśli szli spać to zawsze o tej samej porze. Potem był kolejny spacer. Ale już nie taki sam jak ten pierwszy. Po tym spotkaniu straciła z nim kontakt. Załamała się ,bo wiedziała ,że straciła coś bardzo ważnego. Potem znów kilka rozmów i tak co jakiś czas. Rozmawiali a następnie kontakt się urywał. Nie miała już do tego wszystkiego siły. Dowiedziała się jeszcze ,że ma poważne problemy ze zdrowiem i dlatego też jej mama chciała przenieść się do dużego miasta . Wrócić do miejsca , w którym spędziła swoje dzieciństwo. Tylko ona nie wiedziała czy właśnie tego chce. Mimo ,że nic ją nie łączyło z Kuba czułą ,że nie może tak po prostu wyjechać. Planowała się z nim spotkać porozmawiać ale wolała nie mieszać mu w życiu. Jeden fakt bolał najbardziej , chłopak obiecał jej bardzo wiele ale nie dotrzymał ani jednego danego jej słowa.
Obudziła się dopiero następnego dnia koło 12. Przebrała się i zaczeła robić porządki w pokoju. Przebrała się w ulubioną koszule i jeansy. W pośpiechu zjadła płatki i wybiegłą z domu. Koło starej kamienicy czekała na nią przyjaciółka.
- Już myślałam ,że nie przyjdziesz! Jak się czujesz?
- Okey. Daje rade. Chodzmy bo się jeszcze spóznimy.
Kiedy dotarły na miejsce prawie cała ekipa siedziała na miejscu .
- Cześć. Jak tam? Wszystko gotowe?
-Jasne ,siadajcie . Zaraz dojdzie jeszcze kilka osób no i chyba będziemy mogłi otworzyć napój bogów. - odpowiedział chłopak z radością w głosie.
-Marcin mówiłam Ci że jak pijemy to tylko sok.- zażartowała Weronika
- Jak sobie życzysz.
Dziewczyny zajeły miejsce koło kumpli z klasy i wtedy pojawił się On razem z grupom znajomych. Usiadł naprzeciw Wery udając ,że jej nie widzi. Impreza szybko się rozkręciał a Weronice alkohol powoli zaczął uderzać do głowy. Śmiała się , opowiadała różne głupie wpadki , ale wogóle nie zwracała uwagi na Kube.
-Karolka skocz po jakieś ciastka i kilka piw.- zaproponował Marcin
- Nigdzie nie ide!- wykrzyczała
- Dobra dajcie kase ,ja pójde.- powiedziała Wera
- Siedz niech pójdzie kto inny jest już prawie ciemno nie będziesz się sama włóczyć.- zaprotestowała przyjaciółka- Piłaś, nie powinnaś nigdzie sama chodzić. siadaj!
- Ide ! Wróce nie martw ... - mówiąc to oddalała się od ogniska.
Bardzo kręciło jej się w głowie dlatego postanowiła usiąść nad brzegiem jeziora. Łzy same popłyneły po policzkach. Czuła ,że to już koniec teraz kiedy nie ma z nim żadnego kontaktu . Nie żałowała żadnego momentu ani chwili której z nim spędziła.
-Chyba zapomniałaś pieniędzy . - poinformował ją głos za jej plecami.- Czemu tak sama siedzisz?Coś się stało?
- Nie wszystko w pożądku. Możesz już iść- odpowiedziała cierpko
- Chyba wole tu posiedzieć. Co tam u Ciebie słychać?- zapytał Kuba
- I mnie? Śmieszne od kiedy Cię to interesuje?- odpowiedziała z oburzeniem
- Nie złość się przecież tylko pytam . Jako kumpel chyba mogę wiedzieć?
- Słucham ? - zapytała zażenowana.
- O co Ci chodzi? Przecież nic nie zrobiłem.
-No właśnie nic nie zrobiłeś. Nie wiem czy ty kiedykolwiek zastanawiałeś się nad tym co ja do Ciebie mówie , chyba nie. Wtedy wszystko byś zrozumiał.- dziewczyna spojrzała mu prosto w oczy, w których widziała tylko pustke. Chłopak przysunął się bliżej siadając prawie na przeciw. Dokładnie śledził każdy jej ruch.
- Powiedz o co chodzi .- zaproponował
- I tego nie zrozumiesz no ale jak sobie życzysz. Zaczne od początku kiedy się poznaliśmy myślałam, a wręcz byłam przekonana ,że to będzie zwykła znajomość. Rozmowy ,głupie obietnice itd. Potem ten cholerny spacer i tak to się właśnie zaczeło. Wiesz na początku wszystko wydawało się proste dopiero potem pojawił się jeden problem. Za bardzo zaczeło mi zależeć. Chciałam Ci powiedzieć ,że lubie Cię chyba za bardzo ale to nie było dobre rozwiązanie. Potem dowiedziałam się ,że jestem chora i czeka mnie długie leczenie ,dlatego moja mama postanowiłą się przeprowadzić i to jak najszybciej. Kto wie może niedługo mnie już tu nie będzie. Pamiętasz jak kiedyś do Ciebie zadzwoniłam z prośbą żebyś po mnie przyjechał? Ryczałam wtedy jak głupia. Myślałam ,że będe mogła z Tobą pogadać , opowiedzieć o wszystkim co się stało. Ale nie mogłeś przyjechać. Wiesz od śmierci ojca nie zaufałam tak naprawdę ,żadnemu facetowi. Jednak Ty byłeś inny. Świetnie się przy Tobie czułam, zawsze kiedy Cię widziałam w szkole od razu poprawiał mi się humor. Czemu nie wiem , nie potrafie tego racjonalnie wytłumaczyć.- po długim monologu Wera przerwała i odwróciła wzrok. nie potrafiła dłużej na niego patrzeć. po policzkach płyneły łzy ,które starała się za wszelką cene ukryć.- Wiesz ta cała nasza znajomość od początku była dziwna. Ale nie żałuje, bo choć przez pewien czas byłam na prawdę szczęśliwa. Bardzo za to dziekuje. To chyba wszystko będe się zbierać.
- Ale przecież...- zaczął
- Daj spokój nie użalaj się nade mna. Nie potrzebuje Twojej troski świetnie sobie daje rade.- zdjeła z ręki bransoletke , powoli otworzyła jego dłoń i położyła na niej niebieski drobiazg.- To moja ulubiona. Rzuć ją gdzieś w kąt ,a kiedy ją znajdziesz ,pomyśl o mnie, że byłam i walczyłam o to co kochałam. Pewnie więcej się nie zobaczymy co najwyżej przez przypadek dlatego jeszcze raz za wszystko Ci dziekuje.- po tych słowach nastąpiła kilku minutowa cisza. Chłopak nie patrzył nawet w strone Weroniki. Patrzył na płynącą rzeke.- Mam nadzieje ,że całkowicie o mnie nie zapomnisz. - ucałowała chłopaka w policzek i ze łzami w oczach odeszła.
Szła szybko, co jakiś czas potykając się o gałęzie. Nie interesowało ją teraz nic. Liczył się tylko przerażający ból ,który rozwalał jej serce.
 

 
Impreza

- Cześć Olu. Mam nadzieje ,że nie masz żadnych planów na wieczór?- dziewczyna usłyszała w słuchawce głos jej przyjaciela.
- Hej . Hmm wiesz co chyba nie. A czemu pytasz?
-Karol organizuje parapetówkę w domu. Wygraliśmy mecz i wesz trzeba to uczcić. Możemy wziąć kogoś ze sobą no i … pomyślałem o Tobie.- powiedział niepewnie
-Tak? Super! – odpowiedziała uradowana- Bardzo chętnie z Tobą pójdę . Przyda mi się trochę rozrywki.
- Na prawdę ? Świetnie. Impreza zaczyna się o 18.00. Będziesz miała czym dojechać?- zapytał
-Tak postaram się coś załatwić. Do zobaczenia.
-Na razie.
Ola odłożyła telefon i otworzyła szafę. Oczywiście jak każda dziewczyna nie miała pojęcia w co się ubrać. Pomyślała ,że wszyscy koledzy Arka przyjdą z dziewczynami więc nie chciała przynieść , mimo że byli tylko przyjaciółmi. Wzięła prysznic a potem ubrała ciemne spodnie i jasną tunikę. Wyprostowała włosy , zrobiła lekki makijaż a potem włożyła kilka drobiazgów do torebki.
Wykonując tych kilka czynności , całkowicie zapomniała o Nim. Ciemnowłosym chłopaku , o którym myślała prawie cały czas. Nie znała Go osobiście jednak od jakiegoś czasu nie była wobec niego obojętna. Wiedziała ,że Arek Go zna i ,że razem chodzą na treningi ale nie potrafiła poprosić przyjaciela żeby ją z nim poznał. Nie miała szczęścia w miłości zawsze zakochiwała się w kimś nie odpowiednim. Tak było i w tym przypadku. Jednak teraz starała się cieszyć chwilą i jechać na
parapetówkę. Na zewnątrz panowała okropny mróz , dlatego zabrała ze sobą kurtkę i ciepłe kozaki a długi wełniany szalik zawiązała sobie wokół szyi. Zostawiła kartkę mamie ,że wróci późno prosząc by na nią nie czekała. Wyszła z domu i ze słuchawkami w uszach ,w których brzmiała smutna melodia powędrowała na przystanek. Kiedy wsiadała do autobusu dochodziła 18.15. Nawet nie zauważyła ,że na zegarze dochodziła już ta godzina. Kiedy była już na miejscu dziwne przeczucie nie dawało jej spokoju. Spózniona z drżącymi dłońmi zapukała do mieszkania organizatora imprezy. Karol uśmiechnął się na jej widok i zaprosił do środka.
-Przepraszam Cię , ale nie miałam żadnego autobusu.- powiedziała błagalnym tonem.
-W porządku .Wchodz bo zamarzniesz.
Zdjęła buty i kurtkę, poprawiła włosy i wolnym krokiem weszła do salonu. Wszyscy witali ją z radością. Karol po kolei przedstawiał jej nowych znajomych , jednak jej wzrok padł na kogoś innego.
Na dużej kanapie siedział On. Z jego prawej strony siedziała piękna brunetka z lewej zaś Arek. Gdy tylko ją zobaczył wstał i przywitał się.
- Cześć Mała. Wszystko dobrze? Martwiłem się. Ale dobrze ,że jesteś. Choć przedstawię Ci Bartka. – powiedział z uśmiechem.
Zabrakło jej słów , nie była w stanie nic odpowiedzieć.
-Bartek to jest Ola . mówiłem Ci o niej. Chodzimy razem do klasy. A to jest koleżanka Bartka- Ania.- Bartek podał jej dłoń i uśmiechnął sztucznie. W tym momencie rozstąpiła się pod nią ziemia. Usiadła na brzegu kanapy a Arek dostawił krzesło i usiadł obok. Dziewczyna siedziała zdenerwowana ani razu nie zerkając na chłopaka. Jej przyjaciel cały czas opowiadał o meczu , o najbliższym treningu , rozśmieszał ale Ola nie odezwała się ani słowem. Chciała po prostu wyjść i uciec najdalej jak się da. ---No co tam? – zapytał Arek- Czemu nic nie mówisz? Wszystko ok.
- Tak , tak. Trochę boli mnie głowa. Wybacz ale nie jestem dziś dobrą towarzyszką na imprezę.
- To ja skoczę poszukać jakiejś tabletki.- spojrzał na kolegę-Bartek opiekuj się nią.- powiedział to i odszedł.
Ola siedziała tam przez chwile ale cała ta sytuacja wydawała się jej całkiem chora. Widziała jak Anka zalotnie uśmiechała się do Bartka i śmiała z byle głupoty. Wstała i patrząc na drzwi powiedziała: Wiesz co przekaż Arkowi , że wyszłam. Wytłumaczę mu to jutro.- Odwróciła się i spojrzała na chłopaka. Patrzył na nią przez kilka sekund. Dając krok do przodu zaczepiła o róg stolika . Zachwiała się ale w ostatniej chwili podparła się i nie przewróciła. Bartek uśmiechnął się i powiedział: -Chyba musi Ci się strasznie kręcić w głowie. Siadaj w takim stanie nigdzie nie pójdziesz.
- Właśnie wychodzę! Na razie!- nie odwracając się zabrała swoje rzeczy i wyszła. Szła bardzo szybko starając się oddychać równomiernie. Po kilku minutach usłyszała czyjeś kroki.
- Poczekaj! Zapomniałaś szalika.- wykrzyczał za jej plecami Bartek- No gdzie uciekasz?! Przecież ledwo żyjesz. Co się stało?
-Nić! Chce wrócić do domu to wszystko.- odpowiedziała oburzona
-O tej porze ? Choć wrócimy na imprezę znajdziemy Ci jakieś lekarstwo i poczujesz się lepiej.
Starała się nie patrzyć mu w oczy i utrzymać równowagę ale jej ciało nie chciało się jej podporządkować. Czuła ,że zaraz straci przytomność a ból rozsadzi jej głowę.
- Ty wraca , ja idę do domu.
- Na piechotę na pewno dojdziesz- powiedział z uśmiechem.
-A chcesz się przekonać ,że ….- straciła równowagę , ale nie upadła . Chłopak złapał ją ,wziął na ręce i przytulił leciutko.
Czuła ,że odpływa ale to nie było teraz istotne . Objęła rękami Jego szyję i wtulając się w Jego klatkę nareszcie czuła się bezpieczna.
Obudziła się dopiero w pokoju , w którym świeciła się mała lampka nocna. Powoli otworzyła oczy rozglądając się po pomieszczeniu. Na fotelu siedziała postać trzymając kubek w prawej dłoni patrzyła w stronę okna. Nie mogła sobie przypomnieć co stało się po tym jak straciła przytomność.
- Kto tu jest? -zapytała nie pewnie.
- To tylko ja.- odpowiedział chłopak a w jego głosie było słychać nutkę śmiechu.
- Co ja tu robię przecież byłam u Karola a potem…- urwała.
-Potem wyszłaś wściekła jak osa a kiedy chciałem oddać Ci szalik straciłaś przytomność. Więc zabrałem Cię do siebie , bo bałem się ,że może Ci się coś stać po drodze. Nie mogłem Cię tam zostawić. Siostra powiedziała mi ,że musiałaś być bardzo przemęczona , a potem coś Cię zdenerwowało i zasłabłaś. Mam nadzieję ,że już wszystko dobrze?- zapytał
- Tak już mi lepiej.- odpowiedziała powoli wstając z łóżka.
-A Ty gdzie się wybierasz? Jest środek nocy wracaj pod koc i odpoczywaj. Przyniosę Ci gorącą czekoladę , a potem porozmawiamy.- Chłopak wstał z fotela i wyszedł zamykając drzwi za sobą.
Ola była przerażona. Nie miała pojęcia o czym mieli , by rozmawiać, przecież on nie mógł wiedzieć, że ona coś do niego czuje. Zresztą nawet jeśli, to uda ,że to na pewno chodzi o kogoś innego.
 

 
Pamiętny Sylwester.

Na zegarze dochodziła 16.10. Emilia zamknęła książkę i odłożyła ją na poduszkę. Jeszcze dwa miesiące temu martwiła się ,że kolejnego sylwestra spędzi wraz ze swoim rodzeństwem i rodzicami . Kochała swoją rodzinę jednak chciała , by choć raz ten ostatni dzień starego roku spędzić w wyjątkowy sposób. Dzisiejszy dzień miał być najwspanialszym dniem tego roku. Kilka miesięcy temu , Emila poznała na imprezie Bartka. Chłopaka , który zawrócił jej w głowie jeszcze przed tym jak się poznali. Bartosz obiecał jej ,że nigdy nie zapomni tego Sylwestra. Szykował dla niej niespodziankę , o której dziewczyna nic nie wiedziała.
Przebrała się w śliczną niebieską sukienkę , założyła wysokie szpilki , a na ramiona ubrała krótkie bolerko. Rano spakowała swoje rzeczy do małe walizki razem z prezentem dla jej chłopaka. Mieli spędzić razem 2 dni tylko we dwoje. Kochała go jednak od czasu kiedy byli razem chłopak w żaden sposób nie okazywał jej swoich uczuć. Bała się ,że to spotkanie może być ich ostatnim spotkaniem. Kiedy siedziała przed lustrem , upinając długie ciemne włosy dużą kokardą ktoś zapukał do drzwi.
-Proszę.
- Córeczko masz gościa- w drzwiach ujrzała mamę , a za jej plecami jej najlepszego przyjaciela , którym znała się od kilku lat Tomka.
- Wejdz. Tylko szybko mów o co chodzi bo strasznie mi się spieszy.- powiedziała z uśmiechem patrząc na kolegę
- Zajmę Ci tylko chwilkę.
-Więc w czym problem?- zapytała
- Muszę Ci o czym powiedzieć zanim będzie za późno. Wiem ,że idziesz do Bartka , ale nie zamierzam nadal tego ukrywać! Mimo ,że nie zauważyłaś zakochałem się w Tobie od jakiegoś czasu nie mogę z tym żyć. A tym bardziej jeśli wiem ,że Ty jesteś z nim!- Emila nagle spoważniała . Zabrakło jej słów , chciała jakoś mu wszystko wytłumaczyć ale nie potrafiła.- Wiem ,że nie powinienem tego mówić i rozumiem ,że go kochasz ,ale… on Cię skrzywdzi . Jestem tego pewien.
- Skończ proszę Cię . Nie masz prawa dyktować mi co mam robić. Kocham Bartka i jestem z nim szczęśliwa a ty zawsze byłeś tylko moim przyjacielem . Rozumiesz?- wykrzyczała ze łzami w oczach- Wyjdz.- powiedziała po cichu nie patrząc w jego stronę. – Wyjdz! – powtórzyła kiedy chłopak się nie poruszył.
- Posłuchaj.- zaczął- Wiesz jacy są jego koledzy . Chamscy i wredni. Myślisz ,że on jest inny? –zapytał- Mylisz się Skarbie . Mylisz tak bardzo jesteś w nim zapatrzona, że nie dostrzegasz tego jaki jest na prawdę. Skrzywdzi Cię i porzuci udając ,że nic nigdy między wami nie było.
Obudz się wreszcie to nie bajka! Facet nie zmieni się dla Ciebie ,bo ty tego chcesz. Do tej pory był tylko on i jego zgrana paczka. Pojawiłaś się ty i myślisz ,że teraz zostawi swoich kumpli i tylko ty będziesz najważniejsza? Nie ,tak się nie stanie. Ich zna od dziecka, Ciebie kilka miesięcy. Zapomnij o nim , bo nigdy nie będziesz dla niego najważniejsza.- Chłopak wstał podszedł do przyjaciółki otarł łzy ,które ściekały po jej policzkach i odszedł.
Emilia siedziała przez kilka minut nie mogąc ruszyć się z miejsca. W końcu wstała poprawiła makijaż , zabrała kuferek i płaszcz a potem wyszła z domu. Wsiadła do taksówki i starając się zapomnieć o Tomku i jego słowach zamknęła powieki. Kiedy była na miejscu zauważyła ,że w całym domu jej chłopaka nie pali się ani jedno światło. Ostrożnie nacisnęła klamkę i jak się okazało drzwi były otwarte. Po cichu weszła do środka zostawiając przy wejściu swoje rzeczy , zabierając ze sobą tylko prezent dla ukochanego. W salonie paliło się wiele świec, stół był nakryty a obok kominka stały trzy pudełka ułożone od największego do najmniejszego , opakowane w świecący papier i zawiązane pięknymi kokardami. Dziewczyna podeszła do okna i patrzyła na spadający śnieg. Chciała wreszcie zobaczyć Bartka m, ale nigdzie go nie znalazła. Usiadła obok kominka wpatrując się w żarzące płomienie.
-Witaj Skarbie. Czemu tak po cichu siedzisz? Trzeba było dzwonić , zszedłbym wcześniej na dół . Nie wiedziałem ,że już przyjechałaś. – podszedł do niej i pocałował w czoło- Hallo mała uśmiechnij się. Już jestem i nigdzie Cię nie opuszczę przez najbliższe kilkanaście godzin. – uśmiechnął się szeroko ale dziewczyna nawet nie podniosła wzroku.-Co się stało?- usiadł obok niej przytulając do siebie.
- Nie nic wszystko gra. Chodzmy coś zjeść , strasznie zgłodniałam.- szybkim ruchem dłoni otarła policzki i wstała.- No wstawaj cwaniaczku. Nie będę na Ciebie czekać. – uśmiechnęła się udając ,szczęśliwą chociaż w głowie dalej brzmiały jej słowa Tomka. Postanowiła o tym zapomnieć i cieszyć się chwilą.
- No dobrze. Usiądz proszę , zaraz przyniosę kolacje . – chłopak odszedł w stronę kuchni a Emila znów została sama. Przez to wszystko nie zauważyła nawet ,że Bartek założył garnitur choć rzadko to robił. Chłopak wszedł do salonu z gamą dań na tacy. Postawił na stole i usiadł naprzeciw dziewczyny.
- Próbuj. – powiedział i spojrzał wyczekująco na ukochaną.
- Jakoś nie chce mi się wierzyć ,że sam to wszystko zrobiłeś.
- Dla Ciebie zrobiłbym wszystko. – powiedział patrząc jej w oczy.
Oboje zajadali się wyśmienitą kolacją żartując i śmiejąc się przy tym. Czas biegł nieubłagalnie . Kiedy wybiła 23:45 Bartek wstał i podszedł do Emilii.
- Zatańczymy?- zaproponował podając jej swoją dłoń.
Dziewczyna wstała i mimowolnie przywarła do chłopaka. Za ich plecami grała cichutko ich ulubiona melodia. Emila chciała tak trwać wiecznie. W tej chwili nie liczyło się co działo się na zewnątrz. Liczyli się tylko oni. Tu przed północą Bartek zabrał Emilkę na balkon wystrzelił kilka fajerwerk. Mimo ,że na dworze było strasznie zimno jej to nie przeszkadzało. Stała tam w objęciach ukochanego mężczyzny , pojąc się każda chwilą.
-Wiesz czego najbardziej pragnę? – szepnął jej do ucha?
-Nie mam zielonego pojęcia –wyszeptała.
-Chciałbym , w tym już Nowym Roku mógł spędzać z Tobą każdą chwile . Pragnę być z Tobą na dobre i złe. Nawet wtedy kiedy nie będziesz chciała mnie widzieć. –zaśmiał się cicho.-Chce czuć ,że jestem Ci potrzebny. Chcę byś wiedziała, że zawsze możesz na mnie liczyć w każdej sytuacji. Dołożę tez wszelkich starań, by Twoje życie stało się jeszcze piękniejsze. Obiecuję.- kiedy skończył, leciutko pochylił się nad dziewczyną i złożył na jej ustach niezapomniany pocałunek. Emilii po raz kolejny popłynęły łzy , tym razem ze szczęścia. Otarł je delikatnie i zabrał ja do środka.
- Choć, choć, bo mi się przeziębisz . – wziął ja za rękę i zaprowadził do salonu.- Siadaj na kanapie najwyższy czas byś otworzyła prezenty. – spojrzał na nią i ułożył obok sofy trzy prezenty.
- Ale mówiłam Ci żebyś nic nie kupował. Wystarczy mi to ,że jestem tu i teraz z Tobą niczego więcej mi nie potrzeba. Zresztą obiecałeś mi ,że Ty pierwszy otworzysz mój prezent. – mówiąc to podała mu średniej wielkości pudełko. Chłopak usiadł na dywanie tuż przed nią .
- Moja Droga kobiety maja pierwszeństwo. Zacznij od tego największego.- powiedział z uśmiechem przysuwając pudełko bliżej. Dziewczyna delikatnie usunęła pierwsza kokardę i powoli otworzyła ogromny prezent. Wstała i wyjęła z pudełka ogromnego pluszowego Misiaka. Trzymał w łapach serduszko z dobrze znanymi jej słowami.
-To będzie mój duplikat wtedy kiedy akurat nie będę mógł być przy Tobie . To nie to samo , ale zawsze jakieś pocieszenie .Nic nie mów otwórz następny.- powiedział z radością Bratek.
Emilia rozpakowała następny prezent. W środku widniały bilet lotniczy , słomkowy kapelusz i piękna chusta zdobiona srebrną nitką. Dziewczynie ręce trzęsły się , mimo że próbowała się powstrzymać nie potrafiła.
- Pamiętasz jak obiecałem ,że pojedziemy na Ibizę choćby rowerami? Dotrzymuję słowa. W te wakacje oboje będziemy pełnoletni. Musisz tylko wyrobić paszport a resztą sam się zajmę. Spędzimy 2 tygodnie razem. Każdego dnia będziemy chodzić na spacery, oglądać gwiazdy , będziemy robić nasze ulubione naleśniki. Pamiętasz? Obiecałem Ci to kiedyś.
Pamiętała , bardzo dobrze . każda obietnice, każde jego słowo jednak teraz nie potrafiła powiedzieć nic. Chłopak przyglądał jej się uważnie śledząc wszystko co robi.
- Teraz Skarbie otwórz ten mały . mam nadzieje ,że ten Ci się spodoba.- powiedział podając jej małe pudełeczko.
W środku widniała srebrna bransoletka z napisem : together forever i drobny pierścionek w kształcie znaku nieskończoności..
-Nie płacz Maleńka.- wyjął z jej dłoni bransoletkę i założył na jej nadgarstek , to samo zrobił z pierścionkiem. – Ta kopnięta ósemka oznacza nieskończoność. Czyli moją nieskończoną miłość do Ciebie , która będzie trwała na wieki. Together forever. Na zawsze razem . Zapamiętaj i nigdy nie zapomnij.- mówiąc to cały czas patrzył jej w oczy. – I obiecaj ,że nigdy nie będziesz płakać. Słyszysz Mała . Nigdy . A jeśli ktoś Cię zrani to nie ręczę za siebie!
- Dobrze obiecuje. I dziękuje za to wszystko . Nie musiałeś wiesz przecież…
- Ale chciałem . No dobra pokaż co mi przyniosłaś. – powiedział próbując rozładować napięcie. Emila podała mu pudełko . Chłopak z niepewnością otworzył podarunek. Wyjął z niego kilka płyt jego ulubionych kapel i album. Wziął go i usiadł obok dziewczyny. Oglądał album pełen zdjęć , kartując powoli każda stronę.
- Chciałam dać Ci coś co będzie Ci przypominać o nas. Wybrałam te najciekawsze. Mi bardzo się podobają . Wybacz jeśli nie przypadły Ci do…- przerwała ponieważ chłopak wstał , ostawił wszystkie prezenty znów koło kominka i podszedł do Emilii. Bez słowa wziął na ręce i zaniósł na górę do swojego pokoju. Położył delikatnie na łóżku i podszedł do szafy . Wyjął z
Niej dwie koszulki i spodenki.
-Przebierz się bo pognieciesz całą sukienkę , pójdę do łazienki się przebrać zaraz wrócę.- rzucił obok niej koszulkę i wyszedł. Dziewczyna wpadła w panikę. Była wściekła na siebie ,że dała mu ten album mogła zachować go dla siebie i nigdy nikomu go nie pokazywać. Nie miała już siły płakać . Bała się ,że Bartek będzie na nią wściekły i już zawsze będzie żałować tego co zrobiła. Przebrała się , usiadła na łóżku i przykryła kocem. Minuty mijały a chłopak nie wracał. Chciała iść go poszukać ale zmieniła zdanie. Myślała ,że się obraził i będzie spał na dole. Jednak drzwi się otworzyły a w nich pojawił się Bartek z bukietem kwiatów.
-Przepraszam ,że musiałaś czekać tak długo ale kurier się spóźnił . Proszę to dla Ciebie. Nie wiem czy będę w stanie zrewanżować Ci się za tak cudowny prezent. Nigdy bym na to nie wpadł. Dziękuję. Naprawdę bardzo dziękuję. – powiedział to wręczając jej bukiet.
-Myślałam ,że jesteś zły, że nie podoba Ci się mój podarunek.
- Nie to nie o to chodziło , po prostu bardzo mnie zaskoczyłaś. A teraz przykryj się zaraz wrócę tylko zdejmę ten garniak i zgaszę świece ,poczekaj momencik.
Chłopak wrócił po kilku minutach i położył się obok Emilii. Dziewczyna przytuliła się do niego czując się najszczęśliwsza osobą pod słońcem.
-Kocham Cię.! Nie zapomnij o tym. – powiedział przytulając ją jeszcze mocniej.
- Ja Ciebie też.
Kiedy Emilia usnęła , Bartek cały czas wsłuchiwał się w jej oddech , delikatnie bawiąc się jej włosami.
 

 
HejkaJak wam dziś minął dzien?U mnie co prawda deko nudno ale nie narzekam dzisiaj dodam kilka właśnych opowiadań. Mam nadzieję ,że wam się spodobają proszę o szczere opinie;*


Karina siedziała w pokoju sluchajac w kolko tej samej piosenki: "Zatańcz ze mną jeszcze raz.Otul twarzą moją twarz .Co z nami będzie? - za oknem świt. Tak nam dobrze mogło być.
Gdy ciebie zabraknie i ziemia rozstąpi się. W nicości trwam. Gdy kiedyś odejdziesz ,Nas już nie będzie i siebie nie znajdziesz też . " Dokładnie pamietała jak tamtego wieczoru na balu karnawałowym wśród donośnej muzyki , kolorowych strojów i masek tańczyła z czarującym chłopakiem ze szkoły właśnie do tej piosenki. Z trudem przywołała stare wspomnienia.
Paweł był od niej starszy tylko o rok , jednak cały czas wydawał się niedostepny nawet kiedy z nim rozmawiała . Tratował ją jak młodszą siostre, nigdy jednak się jej nie zwierzał ze swoich najskrytszych sekretów. Czuła ,że mimo ich już długiej znajomości nigdy nie będzie dla niego kimś wiecej niż tylko przyjaciółką czy przybraną siostrą. Zawsze kiedy go widziała serce waliło jej jak oszalałe a kolana same się uginały. Dokładnie pamietała wszystkie chwile dzieki którym mogła być blizej Pawła. Zwykły całus , uścisk czy uśmiech znaczył dla niej bardzo dużo choć wiedziała, że nigdy nie będzie mogła powiedzieć mu co tak na prawde do niego czuje. Chłopak był wysoki, miał ciemne włosy, duże piwne oczy i ostro zarysowane kości policzkowe. Zawsze ubierał się w pasujące do siebie ubrania ,w stonowanych kolorach. W każdym jego ruchu było coś nieziemskiego , coś co nie pozwalało oderwać wzroku. Tego dnia gdy w szkole ogłoszono bal karnawałowy Karina z ponura miną udała sie do domu. Nie moga wymazać tego dnia z pamieci. Była przekonana ,że Paweł nigdy nie zaprosi jej na bal. Tej nocy zrozumiała ,że sama musi wziąc sprawy w swoje ręce. Zadzwoniła do niego następnego ranka i po kilku minutach rozmowy chłopak zgodził się na wspólne pójście na bal. Dziewczyna kupiła piękną sukienke , śliczne pantofelki i mały bukiecik z białych stokrotek. Z Pawłem spotkała się już na balu. Miała nadzieje , że spodoba mu sie skromna ,ale elegancka sukienka, jednak on wogóle nie skomentował tego jak wygladała . W sali było pełno młodzieży, zakochane pary tanczyły w nierozłacznych usciskach. Siedzieli razem przy długim stole i rozmawiali o wszystkim jednak zadne z nich nie chciało tanczyć. Karina usłyszała wolną melodie , wstała podeszła do Pawła i zaprosiła do tańca. Chłopak nie opierał się i weszli na parkiet. Pamietała jego zapach , jego cudowne włosy i silne ramiona które sprawiały, że czułą się bezpieczna.W tym momencie nie liczyło się nic tylko -on . Kiedy wybrzmiewały ostatnie słowa piosenki: "Gdy ciebie zabraknie...", dziewczyna ze łzami w oczach wybiegła z sali. Usiadła na ławce przed sala i płakała jak małe dziecko , któremu rodzic chce odebrać ukochaną zabawke. Po kilku minutach Paweł usiadł koło niej , wziął ja za ręke i zapytał:
-Co się stało? Czemu płączesz? . Cisza. Dziewczyna nie odpowiedziała.
-Mi mozesz powiedzieć wszystko przecież jesteśmy przyjaciółmi.- powiedział
- Mówisz , że moge Ci powiedzieć wszystko? Tak? Wiec posłuchaj uważnie. Kocham Cię. Rozumiesz? Zakochałam się w Tobie tamtego wieczoru kiedy się poznaliśmy. Przez te 2 lata próbowałam dać ci do zrozumienia że nie jesteś dla mnie tylko przyjacielem. Jednak ty zawsze wszystko obracałeś w żart. A ja byłam całkowicie poważna . Pamietasz jak 3 miesiące temu zapytałeś mnie dlaczego jeszcze mam do ciebie cierpliwość? Dlaczego jestem na każde twoje zawołanie ? Czemu nigdy nie zmuszam cie do niczego? Pamietasz? Zadałeś te pytania i odeszłeś , bo się spieszyłeś. Ale gdybyś został usłyszałbyś odpowiedz. Powiedziałam wtedy, że robie to wszystko bo cie kocham. Kiedy cie nie widze jest mi zle. Nie moge znalezdz sobie miejsca. Jesteś dla mnie jak narkotyk od ktorego uzależniłam sie na całe zycie. Kiedy razem tańczyliśmy czułam ze musze cieszyc sie ta chwila , bo to wszystko zaraz peknie jak banka mydlana a mi pozostana tylko wspomnienia. - zamilkła. Chłopak patrzył na nią i nie mógł wypowiedzieć ani jednego słowa. Jedyne co powiedział to , że mu przykro i odszedł. Zostawił ja sama .
Mimo, że od tamtego wydarzenia minął rok , Karina nie mogła nadal wybaczyć sobie , że była na tyle nierozwarzna by powiedzieć wszystko Pawłowi.
Nie wiedzialam jak będzie wygladalo jej zycie. Staral sie to wszystko jakos poukladac, zaczac od nowa ale nie mogla. jej oczach wciaz mozna bylo dostrzec te sama pustke co rok temu. Wtedy to wlasnie postanowila zamknac swe serce na jakiekolwiek uczucia. mezczyzna ktorego kochala byl obojetny na jej milosc . Obiecala sobie ze juz nigdy wiecej nie zakocha sie w facecie dla niej nieosiagalnym. Nigdy wiecej nie chciala plakac z powodu jakiegos chlopaka tylko dlatego ze nie mogli byc razem. Postanowila byc silna i juz nigdy tak bardzo sie nie angazowac. Kiedy tak rozmyślała ktoś zapukał do okna. Odsuneła firanke i ujrzała Jego. Te same duże oczy, ten sam usmiech . Za oknem stał Paweł, w ręce trzymał bukiecik stokrotek. Dziewczyna otworzyła mu dzrzwi i bez słowa wpuściła do pokoju. Chłopak usiadł na fotelu. W głośnikach brzmiała ta sama piosenka do ktorej razem tanczyli na balu. Zauważył, że z oczu dziewczyny plyną łzy. Na stoliku obok ich wspolnego zdjecia polożyl bukiecik stokrotek.
- Jeśli przyszedłeś tu po to żeby się nade mna pourzalać to najlepiej wyjdz!- powiedziała Karina
- Nie , nie chodzi mi o to chciałbym z tobą porozmawiać. I błagam wysłuchaj mnie do końca. Wtedy na balu nie wiedziałem co mam ci powiedzieć . Zaskoczyłaś mnie , dlatego uciekłem. Teraz chciałbym cię przeprosić. Popełniłem błąd, zostawiając cie wtedy samą. Musiałem sobie to wszystko przemyśleć.
- Szkoda ,że zajeło ci to tyle czasu.
-Tak, wiem. Przepraszam. Ale uwierz ,że było mi bardzo cieżko.
- I co myślisz ,że mi było łatwo? Powiem ci ,że grubo się mylisz. Mineło tyle czasu a ja nadal nie wybaczyłam sobie , że ci to wszystko wtedy powiedziałam.
-Posłuchaj wiem, ze może jest już za pózno , ale ja ... ja cię kocham. Wiem brzmi to glupio , ale zrozumiałem to dopiero teraz. Jesteś dla mnie najważniejszą osobą na ...
-Przestań, słyszysz przestań! Wyjdz, błagam cie , wyjdz. Nigdy wiecej tu nie przychodz , rozumiesz! Nigdy! - głos jej drzał ale starałą się opanować.
- Ale ja cię kocham! Zawsze kochałem tylko nie umiałem tego okazać.
-Wyjdz! Wyjdz natychmiast!
Chłopak ze spuszczoną głową wyszedł. Karina zamknęła dzwi na klucz , usiadła i płakała jednak sama nie wiedziała czemu. Przecież tego chciała , chciała ,żeby byli razem.
Miała wielki mętlik w głowie. Chciała coś zrobić ale co? Otworzyła okno i wyrzuciła przez nie stokrotki , ktore przyniósł jej Paweł. Spaliła wszystkie zdjecia , wszystkie pamiątki , które w jakiś sposób mogły jej o nim przypominać.Wtedy to obiecała sobie , że nigdy w życiu nie pozwoli sobie tak długo cierpieć . Już nigdy. Ten wieczór miał zmienić jej cale życie, na lepsze. Jednak nie na długo. W jej życiu szykowały się nowe zmiany, które nie wróżyły nic dobrego.
 

 

Wiele w nas jest myśli niewypowiedzianych,wiele uczuć,które kryje twarz.
 

 
Siemanko
Blog ,który postaram się prowadzić systematycznie, będzie zawierał informacje dotyczące mody, sportu, muzyki, pasji oraz diety.
Pojawią się również moje opowiadania, które mam nadzieję ,że wam się spodobają;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›